fbpx

O ORGANIZACJI ZABEZPIECZENIA MEDYCZNEGO IMPREZ SPORTOWYCH OPOWIADA NASZ KOLEGA ALEKSANDER Z GDAŃSKA

Ile wysiłku wymaga przygotowanie sportowca do zawodów sportowych - pewnie każdy z Was nie raz o tym czytał, słyszał lub po prostu wie. Równie dużo wysiłku wymaga przygotowanie takiej imprezy oraz zapewnienie bezpieczeństwa. Aleksander, nasz kolega z Gdańska i ratownik medyczny opowiedział, jak wyglądała organizacja sierpniowego IRONMANA na Pomorzu.

Od czego zaczynacie prace organizacyjne dużych imprez sportowych?

Kilka miesięcy przed rozpoczęciem dużej imprezy sportowej tworzy się plan zabezpieczenia medycznego, w którym opisuje się dokładnie wszystkie aspekty bezpieczeństwa medycznego, ilość sił i środków potrzebnych do przeprowadzenia danej imprezy. W przypadku Ironmana plan zabezpieczenia medycznego przypominał książkę telefoniczną. Kiedy wszystkie dokumenty zostaną zaakceptowane rozpoczyna się odliczanie. Na kilka dni przed wyznaczoną datą zaczyna się szykowanie i sprawdzanie sprzętu, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. No i w końcu jest, wszyscy wiedzą, że się zaczęło!

IMG20190811070750

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wstajesz rano – i zaczyna się TEN dzień!

Jest niedziela 8 sierpnia 2021, czyli trzeci i ostatni ( najważniejszy) dzień zawodów IRONMAN w Gdyni. To dzisiaj rozgrywa się triatlon na pełnym dystansie: 3,86 km pływania, 180,2 km na rowerze i 42,195 km biegu.

Godzina 3:20 dzwoni budzik. Oczy otwierają się z trudem i wcale nie mam ochoty się podnosić. Po kilku minutach walki wstaję, biorę prysznic i idę do kuchni. Śniadanie to ważna rzecz! Trzeba jeszcze zrobić jakieś jedzenie na cały dzień. Godzina 4.30 wsiadamy w auto i jedziemy do Gdyni. Ulice są puste. Cała Gdynia już zamknięta, wszędzie barierki, taśmy i służby porządkowe. Co chwilę zatrzymują nas, ale kiedy podchodzą do auta i widzą ubrania w kolorze wściekłej pomarańczy jesteśmy przepuszczani. Jedziemy prywatnym autem, bo naszym zadaniem na dziś jest główny punkt medyczny. Jest godzina 5.10 dojeżdżamy na miejsce po drodze kupując kawę na stacji. Na godzinę 5.30 wyznaczona jest odprawa. Karetki powoli zjeżdżają na plac w marinie w Gdyni, gdzie mamy swój punkt zbiórki. Na placu robi się tłoczno.

Jakie jeszcze służby są na miejscu oprócz Was?

Oprócz zabezpieczenia na lądzie jest zabezpieczenie wodne. Ratownicy WOPR wodują kajaki, motorówki i skutery, to do nich należy zabezpieczenie etapu pływackiego czyli 3,86 km w lodowatych wodach Bałtyku (woda przed startem ma ledwie 20 ᴼC).

11885520832772716723079065604113111282184486n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak wyglądają od tej chwili zawody?

Gdy wybija godzina 5.30 na miejscu są już wszyscy, łącznie 70 osób (ratownicy, lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni), na placu stoi 10 karetek, 5 motocykli i 2 quady, dodatkowo wyznaczone są 3 punkty medyczne do udzielania pomocy medycznej. Po odprawie wszyscy rozjeżdżają się na wyznaczone pozycje. Jedno jest pewne, skoro pada deszcz, to na trasie kolarskiej nie będzie lekko.

Godzina 6.00: pierwszy start. Mamy dosłownie chwilę na luźne rozmowy i dopicie porannej kawy.  Zawodnicy są na różnym poziomie umiejętności, jedni świetnie radzą sobie w wodzie, inni modlą się o wyjście z wody.

11872165432772716756412397339219118614962360n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy otrzymujecie pierwszą informację o potrzebnej pomocy?

Przed 7.00 radio, które do tej pory było cicho, zaczyna się odzywać. Kilka osób WOPR musiał wyciągnąć z wody, bo Bałtyk okazał się zbyt trudnym przeciwnikiem. Z punktu medycznego w strefie zmian trafia do nas pierwsza osoba. Silnie wyczerpana, morze dało popis siły. Przez radio dostajemy wstępne informacje, transport ambulansem, a my już zwarci i gotowi. Poszkodowany trafia w końcu do nas, rozpoczyna się badanie wstępne, które prowadzi nasz naczelny (lekarz trzech specjalizacji), a my robimy swoje: sprawdzamy parametry, zakładamy dostęp dożylny. Nikt nikogo nie pyta co ma robić, znamy się praktycznie wszyscy od lat, pracowaliśmy razem, lub ciągle pracujemy. Załoga w większości zawsze ta sama, to daje gwarancję profesjonalizmu.

Podobnie wygląda, gdy zawodnicy przesiadają się na rower?

Woda przeprowadziła wstępną selekcję. Teraz rower: trasa jest mokra, ciągle pada deszcz, jest zimno, a przed zawodnikami do przejechania dystans jak z Gdyni do Bydgoszczy. Część zawodników już pędzi ulicami Gdyni i okolic, niektórzy jeszcze walczą z morzem. My już wiemy, że czeka nas dużo pracy. Radio zaczyna robić się ciepłe, co jakiś czas odzywa się koordynator zgłaszając konieczność interwencji medycznej na trasie rowerowej. Mamy pierwszy poważny przypadek, jedzie do nas poszkodowany z urazem ręki. Niestety nie obędzie się bez interwencji chirurga. Pacjent przekazany do szpitala. Staramy się robić wszystko, aby nie obciążać najbliższego szpitala, są jednak przypadki, gdzie nie jesteśmy w stanie poradzić sobie sami. Punkt medyczny w strefie zmian ma pełne ręce roboty, jest pełno poszkodowanych po trasie rowerowej. Masę ludzi ma poważne obtarcia po wywrotkach  na mokrej nawierzchni. Wiele ran jest brudnych. Personel uwija się jak może, każdemu zawodnikowi zależy na czasie.

To znaczy, że ranni wracają na trasę?

Część decyduje się rozpocząć trasę biegową mimo bólu czy nawet konieczności interwencji chirurgicznej.

Jak wygląda część biegowa?

Trasa biegowa prowadzi po ścisłym centrum Gdyni. Minęło już południe, słońce zaczyna suszyć trasę i mokrych zawodników. Bierzemy radio, plecak i idziemy na patrol wzdłuż trasy biegowej. Pierwsi zawodnicy pojawiają się w naszym pobliżu,  jednak to nie główna grupa, to zawodnicy, którzy wystartowali o godzinie 9.00 na połowie pełnego dystansu. Zaczynają się pierwsze problemy z metabolizmem, zadyszki, skurcze. Do punktu medycznego co jakiś czas przychodzą zawodnicy, główne problemy to skutki upadku na rowerze. Czasami z mety zostaje przywieziona osoba w gorszym stanie (ogólne osłabienie, odwodnienie organizmu). Oczywiście robimy pełną diagnostykę, nawodnienie organizmu. Kilka godzin leżenia i ładowania „baterii” najczęściej pomaga. Pracy mamy dużo, ale każdy wie co robić, czas szybko leci. Pora obiadu zbliża się nieubłaganie, zamawiamy jedzenie z miasta, ważne, żeby było ciepłe i syte (musimy wytrzymać do północy). Po obiedzie zawodnicy pełnego dystansu zaczynają pojawiać się na trasie biegu. Idziemy kolejny raz wzdłuż trasy.

Czy zdarzają się jakieś nietypowe sytuacje?

Stojąc na jednym z zakrętów podbiega zawodniczka i prosi o igłę. Już wiem co się stanie! Dziewczyna otwiera igłę i wbija ją sobie około  8-10 razy w prawe udo, które pokrywa się krwią. Dziewczyna biegnie dalej, po 20 metrach zatrzymuje się i powtarza całą „ kurację” - to sposób na pozbycie się skurczu. Na pewno spotkamy się później w punkcie medycznym….

Słońce zaczyna mocniej grzać.

Podbiega do nas zawodnik, pada ciekawe pytanie „macie jakiś krem?”. Wyciągam z kieszeni krem do rąk (środki do dezynfekcji paskudnie wysuszają dłonie, więc noszę krem zawsze przy sobie). Wyciskam mu sporą ilość na dłoń, a on wkłada dłoń pod koszulkę i smaruje sobie okolice piersi. Też wiemy o co chodzi: nie zakleił sobie sutków i strój, który bardzo przylega do ciała, w połączeniu z solą (słona morska woda i pot) podrażniły mu sutki. Oj, ileż to razy zawodnicy przychodzą i proszą o spory kawałek plastra na sutki…..

Pomagamy nie tylko zawodnikom, trafia do nas osoba ze służby porządkowej. Niestety słońce zrobiło swoje, typowe objawy przegrzania.

Przychodzą do nas czasami rodzice z dziećmi, drobne skaleczenia, wywrotka na rowerku czy hulajnodze. Każdy, kto potrzebuje pomocy, dostaje ją od nas, mimo, iż nie jest zawodnikiem…

I tak do końca dnia?

Gdy wieczór zbliża się wielkimi krokami, robi się chłodno, słońce zachodzi, robi się ciemno i zimno. Czekamy do końca imprezy. Cały czas ktoś wymaga pomocy. Głównie obtarcia, skurcze, odnawiające się w trakcie zawodów kontuzje. Ogólne osłabienie organizmu to już norma. Jest godzina 23.00, impreza powoli się kończy. Czekamy na ostatniego zawodnika. Kiedy dobiegnie do mety będziemy mogli zakończyć nasze zabezpieczenie, pozbierać sprzęt, posprzątać swoje miejsce, które zostało nam użyczone na punkt medyczny i pojechać do domu. W końcu następnego dnia trzeba wstać do pracy. Kilka dni po imprezie zacznie się pisanie planu zabezpieczenia medycznego na kolejny rok, korzystając z doświadczeń tego roku oraz lat poprzednich.

Bardzo dziękuję za rozmowę!